natkaiemu blog

Twój nowy blog


Są chwile, które chciałabym zatrzymać tak! Tych kilka souvenirów z minionych dawno lat, jak  fotografie w wysokiej rozdzielczości: zbliżać, oddalać, szukać w nich doskonałości. Są chwile, które chciałabym wymazać lecz, ktoś numerował strony – oszukać nie da się. I dzień po dniu jest częścią mnie niezmiennie, Zdarzeń zbiór napędzających się wzajemnie. Pomiędzy nimi ja, w centrum tworzeń dat, chciałabym pojąć jak, działa cały świat. Przyszłość wiarę daję, póki jest nieznana.
Wieczność puchem wielkich planów wysłana. 



Oczy mam popękane, znowu piłam do rana. Me oblicze radosne. Szalona wolność, chcę się udławić nią. Skąpana w winie popatrzę na słońce. Idę z głową w chmurach, nie wiem skąd i gdzie. Wszystko to iluzją jest i magią i zdarza się raz na milion. Więc chodź ze mną na ulicę i krzycz to, co ja krzyczę. Mów mi dobrze. Będziesz czekał, aż usnę. Dobrze pamiętam tamten czas, gdy Twą poezją były moje nogi. I dlatego lubię mówić z Tobą. 

=o

Liść

Brak komentarzy

Liść spada z drzewa
I jak to drzewo traci ten liść,
Tak czuję się ja – ta która traci nadzieję;
W mgnieniu oka tryska cale szczescie i wiara,
Że być może się uda
Liść spadł na brudny piach i ciężkie kamienie,
To tak jak ja spadam na ziemię, kiedy wiem że nic nie wyszło;
Myśl ta jak światełko gaszone potokiem słów,
Że byc moze się uda
Liść leży samotnie i wiatr wprawia go w ruch;
Ja stoję samotnie manipulowana przez ludzi
Rozkaz za rozkazem, każdy wmawia,
Że teraz się uda
Na liściu czyjaś stopa; -liść skruszony, umarły,
tak jak moje myśli- są puste;
Łza spływa z policzka, bo poraz kolejny wiesz,
Że się nie uda…

Brak komentarzy

jest spoko… Pan nauczyciel chemii ma ładny uśmiech:)

Zbudziła się ze snu zimowego. Jednak nie przespała tego miesiąca. Spędziła go w fantastycznym humorze, pełna nadziei, że jednak jej życie wreszcie nabiera kolorowych barw ! Niestety zapomniała, że to nie komedia romantyczna, ani bajka kończąca się słowami „i żyli długo i szczęśliwie”. To życie, dlatego mogła spodziewać się, że jak zwykle coś pójdzie nie tak…

***

Miesiąc temu zasnęła szczęśliwia u boku kochanka. Zdradziła swojego chłopaka, jednak ona wcale go nie kochała, a on o tym doskonale wiedział. Chciał ją do siebie przekonać, ale ona była jakby nieugięta. Udało jej sie jednak zasnąć bez wyrzutów sumienia. Zbudziła się równie szczęśliwa, spojrzała w prawo i ujrzała kolegę z klasy pogrążonego we śnie. Po chwili wstał i spędzili razem czas do południa. Ona wróciła do domu i dowiedziała się, że jej fantastyczna przyjaciółka rozstała się ze swoim chłopakiem… Była zdziwiona i niestety również zdenerwowana, ponieważ znów ktoś sprowadził ją na ziemię.

Minął tydzień od tej pamiętnej nocy. W szkole udało jej się pozaliczać wszystkie przedmioty. Wreszcie ostatni dzień przed feriami – piątek. Klasowe wyjście do kina na film pt.”Zaczarowana”. Usiadła koło kochanka i cały seans rozkoszowali się pocałunkami.
„Ehh, do kogo by tu zadzwonić…” – myślała siedząc w tramwaju. Wracała już do domu. W jej pokoju akurat odbywał się remont, nowe kolory ścian, nowe meble. Teraz mogła zasypiać pod czerwono krwistym sufitem.

-Emu ! Twardy z ciebie zawodnik-jesteś na antybiotykach i pijesz tanie wino! – krzyknął SM, jej wspaniały kolega ze Śląska. Przyjechał wraz z sześcioma osobami do Krakowa. Kupili alkohol i spożywali go za garażami niedaleko przystanku tramwajowego.
-Wiem! haha, ale ja nie powinnam pić! – przyznała się roześmiana dziewczyna. Czuła się tak fantastycznie i bezproblemowo, mimo, że widziała tych ludzi pierwszy raz w życiu. Od razu złapała z nimi pozytywny kontakt.
-O nie, sms od tego kretyna… – powiedziała zasmucona spoglądając na wyświetlacz telefonu komórkowego. To znów jej chłopak. Miała go dość i chciała z nim jak najszybciej zerwać.
-Mam sobie z nim pogadać? – spytał SM. Szybko podała mu numer telefonu swojego chłopaka. Mineła chwila, a on stał się jej byłym. – załatwione, Emu! – powiedział na koniec
-Dziękuję!! – krzyknęła uradowana dziewczyna. Spontanicznie przytuliła SM w ramach podziękowań. Spędzili razem fantastyczny dzień! Odprowadziła ich na dworzec, wsiedli do pociągu, a ona już poczuła tęsknotę.
„Od tej pory jesteś wolną dziewczyną…” – pomyślała i zaczęła zastanawiać się, czy dobrze zrobiła. Po chwili namysłu doszła do wniosku, że i tak już teraz nic nie zrobi.

***

Mimo, że zerwała z nim tydzień temu, on nadal wydzwaniał i wyznawał swoją wielką miłość. Żałosny frajer – taką opinię sobie u niej wyrobił. Ona nie chciała już o nim w ogóle słyszeć, przestała odpisywac na jego nudne smsy. Była sobota, wcześnie rano. Pakowała majtki i skarpetki do torby. Włączyłą komputer i sprawdziła godziny odjazdu pociągów. Miała mało czasu, więc musiała się pośpieszyć. Gotowa, spakowana i pełna optymizmy wyszła z domu.
Dojechała do Katowic. Na dworcu czekał już SM wraz z Marcinem.
-Czy ty zawsze tak długo jesz? – zapytał zdziwiony SM
-Tak. Świetne jest to spaghetti ! Dziękuję.. – odpowiedziała uśmiechając się do kolegi. Siedzieli na wielkiej wygodnej sofie przed telewizorem. Do imprezy zostało już niewiele czasu, dlatego Marcin musiał wyjść, żeby posprzątać dom. Spotkali się z Patrysiem i Olą. Pokazali jej jezioro – Pogorię, które bardzo się dziewczynie spodobało. Nagle zadzwonił telefon. Był to Marcin czekający juz na nich pod Inter Marche. Szybkim krokiem udali się w stronę sklepu. Doszli na miejsce, a SM wszedł po alkohol. Wrócił z kilkoma litrami wódki Dąbrowska. Zadowoleni poszli do Marcina. Przyszło dużo ludzi, a dziewczyna nie była w stanie zapamiętać wszystkich imion. Michał wyciągnął pierwszą flaszkę na stół. Rozdano każdemu po kieliszku, a Marcin przyniósł planszową „grę alkoholika”.
-To już 8 bania a mi się nic nie dzieje! – krzyknęła zaskoczona dziewczyna. Zawsze już po 4 kieliszkach była mocno wstawiona. Tym razem jednak było inaczej. Czyżby jej organizm miał zapotrzebowanie na więcej alkoholu? Najwyraźniej zachartowała się przez te kilka miesięcy, kiedy to piła tanie wina, piwa i ogólnie duuużo alkoholu..
-Ej, ja mam to samo! Nawet żadnej fazy! – odpowiedziała równie zdziwiona Ola. Towarzystwo stwierdziło, że odpuszczą sobie grę i zaczną po prostu pić. Po jakimś czasie zrobiło się naprawdę wesoło. Kilka osób wyszło zapalić przed dom. Dziewczyna poszła z nimi.
-Emu, zapalisz? – spytał SM wyciągając paczkę papierosów przed jej nos.
-Nie, nie palę. – odmówiła grzecznie. Kolega schował szlugi i zaczęli opowiadać sobie o różnych imprezowych sytuacjach. Było naprawdę zabawnie, jednak kiedy wypalili po papierosie- weszli spowrotem do domu. Patryś jednak tego nie zrobił. Zostali sami na dworze. Pokazywali sobie zdjęcia w telefonach i chwilę rozmawiali. Nagle dostała smsa od kolegi ze szkoły – Darka.  Napisał, że zaraz do niej zadzwoni. Szybko więc weszła do domu i weszła po stromych schodach na piętro. Za nią szedł Patryś. Poczuła wibracje w kieszeni spodni – dzwonił Darek.
-Miałaś mi coś powiedzieć – powiedział
-Ściągij spodnie! – rozkazała dziewczyna – a teraz bokserki!
-Noo.. już to zrobiłem – usłyszała głos pijanego kolegi
-I co widzisz? Dziurę czy jajko?
-Nie wiem…
Dziewczyna tłumiła śmiech. Darek ewidentnie był pod wpływem alkoholu. Siedzący koło niej Patryś wyrwał telefon z jej dłoni i krzyknął do niego „Spierdalaj bezjajcu!!”. Obydwoje zaczęli się śmiać, a Darek się rozłączył. Zrobiło jej sie głupio i chciała przeprosić kolege, jednak ten nie odbierał jej telefonów. Schowała komórkę do kieszeni spodni, poprawiła spinkę we włosach i oparła się o ścianę leżąc na łóżku. Wgapiała wzrok w gitarę leżącą obok. Patryś zauważył zainteresowanie dziewczyny owym instrumentem. Sięgnął po gitarę i zaczął na niej grać. Dziewczyna była pod wrażeniem, uwielbiała dźwięk gitary! Po chwili ją odłożył i również oparł się o ścianę. Spojrzeli sobie w oczy. Ona wiedziała, co za chwilę się stanie… i wcale się nie zdziwiła, kiedy ich usta połączył słodki i delikatny pocałunek.
-Ała! Coś wbija mi się w plecy! – jęknęła dziewczyna leżąc w ciemnym schowku przy pokoju Marcina
-To akumulator.. – powiedział roześmiany Patryś – zmiana pozycji, teraz ja będę na dole.
Posłuchała go i położyła się na nim. Rozkoszowali się sobą ledwo się widząc. Jego dotyk jednak bardzo ją podniecał. On ściągnął koszulkę i chciał rozebrać dziewczynę. Ona niestety nie pozwoliła mu na to. Całowała go po brzuchu i delikatnie masowała palcami jego rozpalone ciało. Znów zmienili pozycję – chłopak położył się na niej. Rozpiął rozporek spodni dziewczyny.
-A może mała minetka? – spytał podnieconym głosem
-Niiee.. – odpowiedziała. W głębi duszy jednak bardzo tego chciała. Miała jednak pewne zasady i uznała, że takich nie nalezy łamać.
Znów zaczęli się całować, a ona poczuła jego rękę schodzącą coraz niżej. Nie chciała, żeby ta chwila minęła…

***

-I jak było na Śląsku? – spytała mama stojąca u progu drzwi mieszkania.
-Zajebiście! – odpowiedziała uśmiechnięta dziewczyna. Dopiero wróciła. Wypiła litr wody niegazowanej i położyła się spać. To był naprawdę udany weekend. :)

Piątkowy dzień w szkole zleciał bardzo szybko. Wieczorem jednak umówiła się z paroma osobami z klasy na wypad do knajpy.
- Polish Pub… brzmi całkiem fajnie. Wchodzimy ! – powiedział Przecin przed wejściem. Wszyscy posłusznie zeszli na dół po schodach i usiedli przy wolnym stoliku. Minęło trochę czasu, a ona poczuła zawirowania w głowie. „Cholera, nie mogę już pić” – pomyślała, po czym wzięła do ust słomkę i pociągnęła przez nią jeszcze trochę piwa.
- Fuuj! co to za świństwo? – zapytała ze zdziwieniem na twarzy
- To Zagłoba. Kupiłem najtańsze jakie było.. – odpowiedział uśmiechnięty kolega od mandarynek. Po chwili poczuła jego dłoń na swoim kolanie. Szybko i bez zastanowienia włożyła rękę pod stolik, a ich dłonie spotkały się. Zaczęli gładzić się po nogach i głupio chichotać. Przestali zwracać uwagę na resztę znajomych. Dopiła mu resztkę piwa i powiedziała, że musi iść do toalety. Wstała od stolika.
- Ej! – krzyknęła do kolegi, którego zauważyła wychodząc z toalety. Akurat wracał ze świeżym piwem.
- Co? – zapytał i zatrzymał się na jej krzyk.
- Chodź tu i daj jeszcze trochę.. - powiedziała spoglądając na piwo. On uśmiechnął się do niej i przytawił jej szklankę do ust. Wzięła tylko mały łyczek, a on złapał ją za dłoń. Nie minęła chwila, a ich usta złączył delikatny pocałunek.
- Jeszcze raz ! – krzyknęła, kiedy odchylił głowę. – Daj jeszcze całusa
- Okej… – powiedział i bez zastanowienia powtórzył czynność. Wrócili do stolika i jak gdyby nigdy nic zaczęli rozmawiać ze znajomymi z klasy. Po chwili wyciągnął butelkę z wódką, odkręcił ją i podał koleżance. Emu wzięła kilka dość sporych łyków i szybko przepiła to piwem. Oddała butelkę koledze, a on zrobił dokładnie to co ona. Nagle znów poczuła to cholerne uczucie. Przygryzła sobie wargi, a one były dziwnie miękkie. Zawsze to czuła po alkoholu. To był taki jej znak, że nie może więcej pić.

- Zostaw mnie, nie patrz… – bełkotała leżąc mu na kolanach. Była pijana, bardzo pijana. Wszyscy znajomi już dawno sobie poszli. Została tylko ona i jej kochanek. Nagle poczuła jego usta na swoich plecach. Przeszedł ją dreszcz, jednak był on przyjemny i miała ochotę na więcej. On jednak oderwał usta od ciała nietrzeźwej dziewczyny i powiedział, że idzie do toalety. Zostawił ją samą przy stoliku. Oparła głowę o stolik i czuła tylko ucisk w żołądku. Tak cholernie bolał ją brzuch ! Miała dość alkoholu.
Przysiadły się do niej dwie nieznajome dziewczyny. Po chwili poczuła się już lepiej i zaczęła normalnie z nimi rozmawiać. Okazały się bardzo sympatyczne. Do stolika wrócił jej kochanek. Posiedzieli chwilę w czwórkę przy stoliku, jednak dwie nieznajome musiały już iść. Znów zostali sami. Postanowili wyjść z pub’u i coś zjeść. Wylądowali w McDonaldzie z bułkami.

- Tutaj masz spodnie, możesz się w nie przebrać. – powiedział podając jej granatowe szorty. Byli u niego. Jego rodzice wyjechali na tydzień poza miasto, więc miał do dyspozycji całe mieszkanie. No, prawie, bo mieszkał z nim również starszy kuzyn. On jednak już dawno spał, w końcu było bardzo późno – po pierwszej. Dziewczyna posłusznie przebrała spodnie na luźniejsze i weszła do wielkiego łóżka w sypialni jego rodziców. On miał na sobie tylko koszulkę i bokserki. Położył się przy niej i leżeli tak bezczynnie przez jakiś czas. Zaczęli się przytulać. Bardzo jej się to spodobało i miała ochotę na więcej. Objął ją w talii i zbliżył swoją głowę do twarzy dziewczyny. Znów poczuła delikatny smak jego słodkich ust. On tak fantastyznie całował ! Czuła, że mogłaby tak przy nim leżeć w nieskończoność. Jednak po jakimś czasie zmorzył ich sen. Zasnęła z nadzieją, że

Ah, jak to miło się wyspać. Tym razem nie została zmuszona do wstania przez budzik. Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą Sabcię czytającą nowy numer JOY’a oraz Latynosa śpiącego obok. Zrobiła im śniadanie i po kilku godzinach poszli.
Cały dzień praktycznie nic nie robiła. Siedziała nad podręcznikiem od historii ślepo gapiąc się w sufit. Nie mogła zebrać myśli, które wciąż krążyły wokół jej ukochanego. Odłożyła książkę i zaczęła przygotowywać się do wyjścia.
Spotkała się na rynku ze Szczepanem, Jojo i nowo poznanym Rafałem. Później dołączył do nich również Pituś – jej kolega z klasy i razem spędzili jakiś czas w klubie RE. Ona jak zwykle zamówiła ulubione piwo z imbirem. Jego aromat i smak przypadł do gustu również Szczepanowi. Minęła chwila, a wesoła „piątka” postanowiła zmienić miejsce i poszaleć w Kraterze.
Przyjechali tramwajem na miejsce, usiedli wygodnie i zamówili piwa z krupnikiem. Wypili wspaniałe trunki i na ich twarzach pojawił się ogromny uśmiech. Wtem Pituś wyciągnął szluga w jej stronę. Chciał, żeby zapaliła. W sumie dlaczego miałaby tego nie zrobić? Nigdy wcześniej nie miała papierosa w ustach, a ten dym i smród jeszcze bardziej ją do tego zniechęcał. Zawsze odmawiała, kiedy ktoś częstował ją tym zwiniętym w rulonik świństwem. Jednak tym razem zgodziła się. Już po krótkiej chwili ów rulonik znalazł się w jej ustach, a ona poczuła tylko jak coś dostaje się do wnętrza jej organizmu.
- Emu, umiesz palić! – po trzeciej próbie powiedział ucieszony Pituś
- Okej, skoro tak uważasz… Dziwne to… – odpowiedziała
Minęło kilka godzin, przez które wydarzyło się dość sporo. Zdąrzyli zaliczyć jeszcze dwa miejsca – Olds Mobil i McDonald’s. Ona wypiła standardowo szejka, jednak tym razem czekoladowego. Została tylko z Pitusiem, ponieważ reszta znajomych musiała już iść. Jednak we dwójkę też było wesoło. Weszli do wnętrzności dużego pomnika przedstawiającego głowę i robili sobie w niej zdjęcia. Na koniec spotkania wylądowali na ławce siedząc wygodnie i opowiadając sobie o tym, jak to było i jak to będzie. Dużo ciekawostek się o sobie dowiedzieli i między nimi została zawarta pewna tajna umowa. Około 23:00 odprowadził ją na przystanek, uśmiechnął się a ona wsiadła do tramwaju.
Ledwo weszła do domu, a od razu padła na łóżko. Zasnęła z myślą, że lepsze jutro, o którym tyle śniła –  właśnie się zaczęło. :)

***

Nazajutrz znów nie usłyszała budzika. Obudziła się i długo leżała w łóżku udając, że śpi. Wiedziała, że jeśli ujawni swoją pobudkę, mama nie da jej spokoju i zacznie zaganiać do nauki. Zaczęła pisać smsy do ludzi, żeby zabić nudę. Nie wytrzymała i po 40 minutach bezczynności postanowiła włączyć telewizor. Niestety matka, jak na wezwanie wbiegła do pokoju.
- Już nie śpisz? – zapytała
- Nie, przed chwilą wstałam… – skłamała jej córka
- To wykąp się szybko i poucz historii
- Mamo!!
- No dobra, wychodzę… – zrezygnowanym głosem powiedziała jej matka, po czym opuściła pokój. Ona zawsze we wszystkim widziała problem. I wszystkim się martwiła. Jej córka nie mogła tego pojąć, może to dlatego, że była optymistką? Niepoprawną optymistką.

- Cześć kochanie! – ukochany powitał ją z uśmiechem. Byli dziś umówieni w Galerii Krakowskiej.
- Cześć. Dlaczego kupiłeś sobie te okropne buty? – spytała ze smutkiem w głosie, po czym złapała go za dłoń i weszli do sklepu. Nawet nie czekając na odpowiedź zadała kolejne pytanie – Dokąd idziemy?
- Przed siebie. Nieważne dokąd, ważne że z tobą – odpowiedział uśmiechając się do niej.
Usiedli na ławce, oparła na jego ramieniu swoją zmęczoną głowę.
- Napiłabym się soku jabłkowego… – dodała od niechcenia
- Daj mi pięć minut! – zerwał się z miejsca i pobiegł przed siebie. Została sama. Wgapiała się w przechodzących koło niej ludzi. Zauważyła nawet paru znajomych, ale nie miała ochoty dziś z nimi rozmawiać. Spuściła zatem wzrok i przykuła go na koralikach wiszących na jej szyji. Zaczęła tarmosić je w dłoniach.
- Proszę to dla ciebie – powiedział jej ukochany idąc w jej stronę. Podał jej sok jabłkowo brzoskwiniowy. Bardzo o nią dbał i ewidentnie zależało mu na niej. O dziwo, jej też zaczęło zależeć. To już nie była ta sama ona, coś się zmieniło. Choć może to tylko złudzenie?
Przesiedzieli razem kilka godzin w Galerii, po czym obydwoje wrócili do domów. Jak codzień weszła na gadu-gadu i popisała ze znajomymi. „Jutro poniedziałek, kolejny pokurwiony dzień w szkole” – pomyślała. Na samą myśl przewracały jej się wnętrzności. Wzięła długą i ciepłą kąpiel, po czym połozyła się w łóżku. Sama nie wiedziała, czy zasypia z nadzieją na lepsze jutro. Chciała tylko, żeby czas stanął w miejscu i żeby nic się nie zmieniło.

***

07:00 ! Pobudka ! Kto to wymyślił, żeby tak wcześnie wstawać? Sadysta ! W szkole czas jak zwykle sie dłużył i miała ochotę sobie po prostu wyjść. Nie zrobiła tego jednak i wytrzymała te kilka godzin siedząc na twardym, niewygodnym krześle. Wróciła do domu, włączyła komputer. Po chwili usłyszała dźwięk telefonu komórkowego. Dzwonił jej przyjaciel Jasio. Szybko odebrała i pogadali kilka minut. Wyjaśniali sobie sprawy związane z ich wspólnym znajomym, jakim był Misio. Niestety, lub stedy była zmuszona zerwać z nim kontakt. Na szczęście jednak nie była z nim zbyt związana emocjonalnie, dlatego przebolała to i postanowiła skasowac go ze swojego życia. Tak właśnie minął jej dzień. Wieczorem położyła się na swoim dużym, wygodnym łóżku i włączyła odtwarzacz mp3. Słuchała piosenek budzących w niej wspaniałe wspomnienia. Nadszedł czas delikatnych refleksji. Musiała poukładać sobie wszystko dokładnie w główce, zastanowić się co zrobiła źle i postarać, by więcej nie popełnić wcześniejszych błędów. W reszcie z uśmiechem na twarzy znasnęła…

***

Wtorek był dniem kompletnie nudnym. W szkole niestety nic ciekawego się nie działo. Po szkole z resztą też nie. Środa dla odmiany była już odrobinę milsza. Poszła tylko na cztery lekcje, a z następnych czterech – uciekła. Nie miała siły by siedzieć w szkole i ziewać na każdej lekcji. Umówiła się zatem ze swoim ukochanym. Spotkali się jak zwykle pod Adasiem – tym brudnym, starym pomnikiem na rynku. Poszli do Galerii Krakowskiej. Zaczęło ją to już odrobinę nudzić. Dlaczego każde ich spotkanie wyglądało tak samo? Zmieniła sie może jedynie częstotliwość pocałunków. Mimo, że zaczęła coś do niego czuć, to przestała wierzyć, że ten związek będzie cudowny. Nie umiała spojrzec na ukochanego i powiedzieć, że go kocha i chce z nim być do końca. Popatrzyła mu w oczy i w myślach zadawała sobie pytania. Czy ona była doświadczona przez los? Czy ona w ogóle wiedziała, czym jest miłość? Czy ona jej potrzebowała i potrzebuje? Jej wystarczy miłość przyjaciół i ich troska. Ona wcale nie potrzebowała chłopaka, ona potrzebowała pozytywnie nastawionych do życia przyjaciół. Tylko… co teraz?
Wróciła do domu, weszła na Gadu-gadu i porozmawiała chwilę z ludźmi. Zwierzyła się wspaniałym ludziom, jednak nadal nie wiedziała, co ma robić. To nic, postanowiła czekać, aż sytuacja sama się unormuje.
Wieczorem położyła się do łóżka i zasnęła z nadzieją, że wszystko potoczy się po jej myśli. :)

***

-Emu, te mandarynki wyglądają jak kupa! – krzyknął do niej na lekcji geografii
-To nie chodzi o jedzenie, to ma być przedmiot zabaw erotycznych… – wytłumaczyła koledze z ławki
-Ale jak … ?
Zasłonił twarz zeszytem przed nauczycielem. Geograf był tak tępym człowiekiem, że na jego lekcjach uczniowie zawsze robili to, na co mieli ochotę. Po sali rozchodziły się rozmowy, krzyki, czy nawet śpiew. Jednak w ich ławce działo się coś zupełnie innego.
-Teraz weź mandarynkę do buzi – powiedziała do kolegi spoglądającego znad zeszytu. Posłuchał grzecznie i włożył do ust kawałek tego soczystego owocu. Ona zbliżyła się do niego, a po chwili ich usta dotknęły się wzajemnie. Spodobało im się to i sięgali po następne kawałki mandarynki.
-Co wy robicie?! – przerwał im oburzony kolega siedzący ławkę dalej. Zmieszani nie wiedzieli, co odpowiedzieć. Schowali się za zasłoną i wrócili do mandarynkowych całusów.
Zadzwonił dzwonek, wyszli z sali i usiedli na szkolnym parapecie.
-Emu, będziemy musiały poważnie porozmawiać ! – krzyknęła do niej zniesmaczona Sabcia
-Okej, spoko – odpowiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy. Ona wiedziała, co robi. Wiedziała, że sytuacja, która miała miejsce na geografii w ogóle nie powinna nastąpić. Jednak podobało jej się to i miała ochotę na więcej.
Następna lekcja minęła dość podobnie. Nauczycielka była zajęta wystawianiem ocen i sprawami wychowawczymi, więc nie zorientowała się, jak para jej uczniów obdarowuje się wzajemnie całusami. Znów zadzwonił dzwonek. Obydwoje wyszli na korytarz i schowali się za filarem. Zaczęła lizać go po szyji. Przerwała im Anusiax – koleżanka z klasy. Była roześmiana i bardzo sympatyczna. Jako jednej z nielicznych nie bulwersowało jej zachowanie Emu i jej kochanka.
Po szkole wróciła oczywiście do domu i było już dość późno, dlatego wzięła prysznic i położyła się na łóżku. Zasnęła z ogromnym zadowoleniem na twarzy.

Minęło kilka dni, a ona znów usłyszała ten koszmarny budzik. „Nie, dzisiaj nie pójdę na pierwszą lekcję” – pomyślała. Po chwili jednak przybiegła jej matka do pokoju. Kiedy dowiedziała się o planach córki, zaczęła płakać i prosić, by ta zbierała się do szkoły. Ona była jednak nieugięta. Zrozpaczona matka przyjęła to do świadomości i opuściła pokój, po czym wyszła do pracy.
Minęła godzina. Emu powinna wyjść już do szkoły, jednak nie była jeszcze gotowa. Stwierdziła, że na drugą lekcję też nie pójdzie. Kiedy to wreszcie udało jej się opuścić mieszkanie, niechętnym krokiem udała się na przystanek tramwajowy. Pech chciał, że nie zdąrzyła, co równało się ze spóźnieniem na trzecią lekcję. Pomyślała, że pojedzie innym tramwajem. Wsiadła, odjechał, a ona wyciągnęła podręcznik od historii i czytała ciekawostki z życia Mahometa. Wielce zafascynowana przewracała kolejne kartki książki i momentami zdarzało jej się przysypiać. Spojrzała na zegarek. Cholera, spóźni się na trzecią lekcję. Tramwaj wlókł się niemiłosiernie. Pozostało czekać, aż dojedzie do szkoły. Promyki słońca oświetlały jej buzię spoglądającą zza brudnych szyb tramwaju. Ujrzała centrum handlowe. „Hmm, a jakby tak nie pójść w ogóle do szkoły?”- pomyślała i szybko wysiadła z pojazdu. Podeszła pod wejście sklepu i musiała poczekać kilka minut na jego otwarcie. Na szczęście nie stała długo na mrozie, ponieważ pan z obsługi otworzył wejście główne. Nie wiedziała, co konkretnie robić. Wyciągnęła telefon i napisała smsa do Cerusia z propozycją wspólnych wagarów. On jednak odmówił. Dziewczyna w samotności zatem weszła do sklepu Real. Zobaczyła półkę z książkami i sięgnęła po pierwszą lepszą. Nosiła ona tytuł „Intymne przygody londyńskiej call girl”. Przeczytała kilka stron, po czym stwierdziła, że książka jest po prostu nudna, dlatego odłożyła ją spowrotem na półkę sklepową. Zauważyła dział z muzyką. Sięgnęła po słuchawki i usłyszała znaną jej melodię. Była to piosenka Feel – „A gdy jest już ciemno”. Nie przepadała za takim gatunkiem muzycznym, jednak miała do wyboru jeszcze tylko piosenki Dody i składankę Energy. Nic więc dziwnego, że wybrała popowe brzmienie. Kiedy już znudzona miała dość muzyki, poszła pooglądać plecaki. Nie znalazła żadnego, który przypadłby jej do gustu. Wyszła ze sklepu i rozpoczęła spacer po butikach. Po dwóch godzinach wylądowała na ławeczce w prawej ręce trzymając kanapkę, a w lewej telefon. Znów grała w to przeklęte Sudoku. Skończyła jeść i postanowiła wrócić do domu.
Minęła godzina, a zegarek wiszący na ścianie jej pokoju pokazywał 13:00. Włączyła komputer i znów pisała ze znajomymi na gadu-gadu. Po jakimś czasie zorientowała się, że pora zbierać się do wyjścia. Miała w końcu spotkanie ze swoim ukochanym, więc musiała ładnie wyglądać.
Była już prawie gotowa do wyjścia, kiedy otrzymała smsa. Przeczytała jego treść i bardzo się zdenerwowała. To był on – jej ukochany. Odwołał spotkanie. „Świetnie! Jakby nie mógł powiedzieć mi tego wcześniej! Kurwa mać! Zaraz kogoś rozjebię!” – przeklinała w duchu. Pozostało jej wrócić do komputera.
Wróciła jej matka i od razu weszła do pokoju swojej córki.
-Jak było w szkole? – spytała.
-Historię poprawiłam na 3 – odpowiedziała zgodnie z prawdą
Ucieszona mama wyszła z pokoju i podała obiad swojemu synowi. Wtedy Emu poprosiła ją, żeby razem pojechały na zakupy. Niestety z ranki nici, ale przynajmniej zakupy z mamą mogły ją odstresować. Pojechały.

-Padam z nóg! Dziecko, więcej nie idę z tobą na żadne zakupy… – wysapała zmęczona matka
-Spokojnie, przecież nie byłyśmy aż tak długo – wytłumaczyła Emu
Ona jednak też odczuwała zmęczenie. Wzięła szybki prysznic i położyła się w łóżku. Zasnęła z nadzieją na lepsze jutro.

***

Czwartkowy dzień jak zwykle zaczął się okropnym dźwiękiem budzika, a skończył nadzieją na lepsze jutro. Piątek jednak dla omiany wyglądał nieco inaczej.
Obudził ją sms od kumpla, na którego nie miała najmniejszej ochoty odpisywać, jednak zrobiła to. Zadowolona wyszła z łóżka i poszła do łazienki. Po godzinie była już gotowa do wyjścia. Opuściła mieszkanie i pojechała na rynek. Doszła w umówione miejsce i zobaczyła swojego ukochanego. Dostała całusa na przywitanie i obydwoje udali się w stronę dworca. Weszli do Galerii Krakowskiej, gdzie spędzili dłuższy czas. Uśmiechnięci opowiadali sobie, co wydarzyło się u każdego z nich przez ten tydzień. On mówił z przejęciem o piłce nożnej, ona o swoim życiu towarzyskim. Namawiała go do kupna zajebistych butów, ale on wolał takie bleee. :P
Wyszli ze sklepu i poszli na rynek. Usiedli przy pomniku Adama Mickiewicza i cieszyli się sobą. Popatrzyli sobie w oczy. On uśmiechnął się, a ona odwzajemniła uśmiech. W jego oczach zobaczyła coś więcej niż do tej pory. Może była to radość, uwielbienie, a może po prostu miłość? Nie, ona w nią nie wierzyła. Wiedziała, że nie umie się zakochać i może poczuć tylko silne zauroczenie. Chciała jednak zatrzymać czas i wiecznie znajdować się w jego objęciach. Doszła do wniosku, że tylko on może dać jej to, czego szukała do tej pory – szczęście.
Wróciła do domu, a po południu przyszedł do niej Latynos i Sabcia. Jej kochani przyjaciele. Pojechali na rynek do knajpy. Wypili po piwku, posiedzieli jakiś czas, po czym wrócili do Emu. Zostali u niej na noc popijając tanie wino i słuchając muzyki Country. Emu zasnęła nie tylko z nadzieją na lepsze jutro, ale też z oczekiwaniem na kolejne spotkanie ze swoim ukochanym.

Obudziła się w południe. Nareszcie się wyspała! Pełna energii wesołym krokiem poszła do łazienki. Wzięła prysznic, zjadła śniadanie i włączyła komputer. Uruchomiła Gg i popisała ze znajomymi. Niestety doszło do niej, że musi porozmawiać z NIM dzisiaj.. ale sama nie wiedziała, co chce mu przekazać. Nie wiedziała, czy powiedzieć to, co wypada, czy to co podpowiada jej serce. Jednak ono też nie było pewne swych uczuć. Postanowiła, że nie chce z nim być. Włączyła notatnik i zapisywała swoje myśli.
Nadeszła godzina prawdy. On czekał przed McDonaldem, ona podeszła do niego z wymuszonym uśmiechem. Weszli do środka, kupiła truskawkowego szejka i zeszli na dół do stolika. Usiedli i żadne z nich nie wiedziało, jak zacząć tę rozmowę. Wreszcie on zadał to pytanie:
- Jak widzisz nasz związek?
- Wiesz, wydawało mi się, że coś do ciebie czuję i że to jest silne. Ale doszlam do wniosku, że… – załamał jej się głos. Cholera, co miała powiedzieć? – że.. że…
- Mogę dokończyć? – przerwał jej bełkot
- Tak
- Że nic z tego nie będzie?
Cholera, właśnie tego się obawiała, że on nie będzie chciał mieć z nią do czycienia i.. to się skończy. Ona przecież jednak sama nie wiedziała, czego chce.
- Myślę, że po prostu to było pod wpływem emocji i przez ten czas chciałam zobaczyć czy coś zaiskrzy między nami… – wreszcie to z siebie wydusiła
On schował twarz w dłoniach. Załamał się, co teraz? Po dziesięciu minutach przetarł oczy. Ona poprosiła, żeby coś powiedział, on mruknął tylko „ale ja nie wiem, co powiedzieć”. Przez kolejne czterdzieście minut siedzieli w milczeniu. To były najgorsze minuty, jakie przeżyła. W głowie miała pustkę, nie wiedziała nic. Wokoło przechodzili ludzie, przyglądała się im.. Obserwowała roześmiane dziewczyny, szczęśliwe pary i spotkania kumpli. Teraz jednak nie chciała znaleźć się na ich miejscu. Chciała wstać i wyjść, ale nie mogła tego zrobić. Dlatego sięgnęła po kubeczek z szejkiem i wypiła kilka łyków. Odłożyła napój i spojrzała na jego twarz. Ich oczy spotkały się. Szybko odwróciła głowę, po czym znów spuściła na niego wzrok. Zauważyła szklane, mokre oczy. Chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała co. Złapał ją za dłoń i położył głowę na blacie stołu. Ona zrobiła to samo. Patrzyli w swoje oczy w milczeniu. Jednak on dostrzegał w nich coś innego – sens życia, miłość i szczęście. Dla niej było to po prostu zwyczajne spojrzenie.
- Za 20 minut mam busa, idziemy? – wreszcie, po długim milczeniu wykrztusił z siebie słowa.
- Okej – usłyszał w odpowiedzi.
Zbierała się do wyjścia, jednak przeszkodził jej w tym telefon od przyjaciela. Nie zdążyła odebrać, jednak odpisała smsem. Wreszcie wyszli z McDonalda.
Poszli na przystanek, przytulali się a on wsiadł do busa. Dziewczyna wróciła do domu. Ledwo weszła, a zadzwonił jej przyjaciel. Opowiedziała mu wszystko, co wydarzyło się tego wieczoru. Jasiek był zszokowany. Zaczęli rozmawiać o wszystkim i przegadali godzinę. Była bardzo szczęśliwa, że na tym świecie ktoś jeszcze potrafi ją podnieść na duchu. :)
Weszła na Gg i do 1:00 rano pisała z Misiem. Zmęczona położyła się na łóżku i zasnęła z nadzieją na lepsze jutro.

***

Dryń, dryńń ! Kolejnego poranka obudził ją budzik. Zerwała się z łóżka i jak codzień poszła do łazienki. Minęła godzina, wyszła z domu. Obawiała się, że może spóźnić się na spotkanie. Zdąrzyła jednak i udało dotrzeć jej się w umówione miejsce przed czasem. Nagle ujrzała uśmiechniętą postać zbliżającą się do niej. To był on – Misio. Wręczył jej piękną czerwoną różę i przywitał się buziakiem w policzek. Uśmiechnęła się i podziękowała. Poszli do Galerii Krakowskiej cały czas rozmawiając. Tematów im nie brakowało, czas bardzo szybko upływał mu w jej towarzystwie. Spotkali się z Natalią. Biedna potrzebowała wsparcia. Zaczęła opowiadac o swoich problemach sama gubiąc się w relacjach. Usiedli na ławce. Starali się jej pomóc. Wreszcie Emu wysnuła jakieś wnioski i poradziła mówiąc, co ona zrobiła by w takiej sytuacji. Przy stoliku zwolniło się miejsce, które szybko zajęli. Rozmawiali tak przez kolejną godzinę. Wreszcie pożegnali się i zostawili Natalię w Galerii. Sami pojechali do kina z nadzieją, że uda im się coś obejrzeć. Niestety nic ciekawego nie grali, więc postanowili zamówić pizzę. Ledwo udało im się znaleźć wolny stolik. Kiedy na tablicy wyświetlił się numerek „52″, Misio wstał i poszedł po posiłek. Wrócił z uśmiechem na twarzy. Wzięli po kawałku i rozmawiali o wszystkim. Dziewczyna nie mogła przestać mówić. Opowiadała i sama była ciekawa jego opowieści. Jeszcze nigdy z nikim nie złapała tak pozytywnego kontaktu na pierwszym spotkaniu. Jednak zawsze musi być ten pierwszy raz. :)
Misio spoglądnął na zegarek. Hmm, mieli jeszcze dużo czasu. Coś jednak go tchnęło, by sprawdzić rozkład busów. Cholera, zostało pół godziny do odjazdu busa !
Szybko wyszli z Galerii i dojechali tramwajem do dworca głównego. Chcieli pobiec na przystanek, jednak jej kondycja dała popalić. Ona nie umie biegać ! Ostatnio robiła to nad morzem, pół roku temu. Na szczęście zdąrzyli na czas. Misio pożegnał ją miłymi słowami, uśmiechnął się i wsiadł do busa. Ona wróciła do domu… i zaraz zaśnie z nadzieją na lepsze jutro.


  • RSS